Hehe... Melduję, że żyję i że dotarłam do Durham :) Pozdrawiam serdecznie z pięknego angielskiego miasteczka :) Wczoraj udało mi się tu bezpiecznie dotrzeć, ulokować się jako tako w domu (mamy drobne problemy z zakwaterowaniem, o których jutro napiszę z większymi detalami), a dziś po raz pierwszy udało nam się podłączyć do internetu :) Od tej pory mam stały dostęp i zamierzam nadrobić zaległości na blogu.
Bardzo Was przepraszam za ogromną przerwę w umieszczaniu postów. Moja wizyta w Edynburgu trwała tydzień i byłam tak zajęta zwiedzaniem i zachwycaniem się tym cudownym miastem, że nie miałam głowy do pisania bloga. Ale nie martwcie się, szczegółowa relacja z wizyty w Edynburgu, ozdobiona licznymi zdjęciami, wkrótce się tu pojawi ^_^
Od dziś będę miała stary dostęp do internetu, niemniej, mamy tu w Durham niezłe zamieszanie. Po pierwsze jest tu mnóstwo różnych spotkań i imprez powitalnych, które potrafią trwać od rana do wieczora i nie ma jak ich sobie odpuścić bo możemy przegapić jakieś ważne informacje (szczerze, to jak na razie, na tym uniwersytecie organizacja jest porównywalna z ujotowskim bałaganem, o ile nie gorsza...). Po drugie mamy też zamieszanie z mieszkaniem przez co jutro czekają mnie też przenosiny do nowego pokoju i wypakowywanie walizek (wreszcie!!). Jak na razie ze względu na nadmiar lokatorów ciśniemy się z Zosią w jednym pokoju. Eh, jest ciekawie :)
Dziś tylko króciutki post, ponieważ jest już bardzo późno, a rano muszę wcześnie wstać :)
Pozdrawiam serdecznie z Durham :)
I obiecuję się odezwać i opisać wszystko, co się działo do tej pory :)
Wow, no to czekam na obiecane relacje :D
OdpowiedzUsuńkaiiko
Już myślałam, że zdecydowałaś się uciec z jakimś przystojnym Szkotem - chociaż w tym wypadku ucieczka oznaczałaby po prostu zerwanie kontaktu z Polską. :P
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na relację.
I jeszcze - z początku notki mogę wnioskować, że sprawdzasz maile?